Akademia PRoto - ucz się od najlepszych!

Kochają ją prezesi, nienawidzą dziennikarze

O czym mowa? Oczywiście o autoryzacji. Wstrzymuje pracę, buduje sztuczne mury, jest potencjalnym źródłem manipulacji –  okiem przedstawiciela mediów to zazwyczaj zło konieczne. Jak w tej sytuacji powinien zachować się PR-owiec?

Należy pamiętać, że autoryzacja w relacjach z mediami to narzędzie jak każde inne. Owszem, dziennikarze patrzą na nią krzywym okiem, ale nie oznacza to od razu końca marzeń PR-owca o kontroli nad przekazem. Tyle z dobrych wieści. Sam proces to gra w koszykówkę na polu minowym. Po pierwsze jest prawo prasowe, które reguluje, co dziennikarz musi i kiedy... Z drugiej strony są goniące terminy w wydawnictwach i doświadczenie przedstawicieli mediów, którzy sprytnie wiedzą jak ominąć obowiązek autoryzacji.

To wciąż dopiero początek. Dziennikarz dziennikarzowi nierówny, sytuacja sytuacji nierówna. Nie od każdego i nie zawsze trzeba żądać autoryzacji. Mogą się zdarzyć sytuacje, kiedy autoryzacji wymagać musimy bezwzględnie, a mimo to... nic to nie da. Wypowiedzi i tak trafią do tekstu czy audycji. Kolejna pułapka czeka na PR-owca, gdy dostanie już spisany przez dziennikarza tekst. Co zmieniać, czego bezwzględnie nie ruszać?

Jak skutecznie autoryzujesz tekst?
Jak zastosujesz prawo prasowe w praktyce?
Co się może stać z wypowiedziami twoimi i twojego szefa?
Kiedy warto żądać autoryzacji?
Jak korzystając z nielubianej autoryzacji zbudujesz pozytywną relację z dziennikarzem?

Sprawdź w trakcie szkolenia z media relations!

Bartosz Sawicki
redaktor naczelny PRoto.pl